Wiatm kochani, jak tam u was, bo u nas czasem to mi rece opadaja. Po pierwsze kacper dwa dni pochodzil do przedszkola i zaczal go bolec brzuch okazalo sie ze poprostu zjadl cos co moglo mu stanac na zoladku bo dopiero jak wzrocil to mu ulzylo, cale szczescie ze to tylko raz, juz do konca tygosnia siedzial w domu bo balam sie ze to jelitowka. Naszczescie nie.
No ale zeby nie bylo tak pieknie synek poszedł do przedszkola w poniedzialek i zas go zbieralo jak go odebralam z przedszkola. Jakis taki blady slaby sie wydawał. Dodam tylko ze w niedziele zaczal mi kaszel . nie wiem kiedy to podlapal jak do przedszkola nie chodzil, chyba w markecie jak byl z mezem na zakupach w sobote. O zgrozo. I zaczelo sie z pon na wtorek dostal goraczki, kataru i nadal mocny kaszel nie przechodził. Pomyslalam znowu chory i faktycznie go zbieralo a w srode mial byc bal w przedszkolu. No ale jak juz nie goraczkowal to w srode puscilam go na ten bal , bo jednak raz do roku i tak mnie kacper prosil kiedy pojdziemy, dodam tylo ze wstal juz o 5.30 tak to przezywał. Ok puscilam go wiem chorego, ale nie tylo ja tak zrobilam , inne mamy tez puscily swoje dzieci ze wzgledu na ten bal. Podobno impreza sie udała :) Synek zadowolony i padniety na maksa hehe. Dodam tylko ze byl przebrany za kotka :) Noi w koncu w czwartek przeszlam sie z mlodym do lekarza bo jednak ten kaszel nie ustepował, naszczescie oskrzela czyste, pani przepisala syropy i krople do ustne zamiast antybiotyku uffff.
Noi synek sie kuruje , jest lepiej , tragedni nie bylo od poczatku, jedynie ten kaszel go meczyl. Zobaczymy czy zdazy sie wykurowac do poniedzialku. No a jak nie to zacznie od srodka tygodnia chodzic do przedszkola.
Poza tym u nas nic nowego stara bieda, zyjemy z dnia na dzien, dzis walentynki ale my i tak ten dzien spedzamy zwyczajnie, bo synek chory i tak nie ma gdzie jechac bo wiadmo wszedzie tlumy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz