piątek, 1 lipca 2011

Urlop z mężem

Witam tak jak pisalam mój mąż ma wolne, to już tydzien jak jest z nami w domu, niestety wczoraj pogoda nam sie popsula i to na maksa ze siedzimy w domu, ale za to inne dni spedzilismy bardzo intesywnie i rodzinie. W weekend byly dni otwarcia gospodarki czy jakos tak i bylo mnostwo rzeczy do ogladania poczawszy od zwierzat, po traktory skonczywszy na stoiska z ciuchami, kwiatami, z pierdolami dla dzieci itd. Mały byl zachwycony gdy widział króliki, kury, konie, ptaszki poprostu wszystko chciał dotknać he he. Prawie ciotka i kuzynka od męża organizowaly ta impreze i mielismy za darmo kawa, pączki. Było super nawet nagrałam filmikmjak Kacper siedzi w traktorze nie chcial wyjsc z niego. Czasem robil takie larmo jak cos chce w miejscu puplicznym  ze szok ze czasem poprostu zastanawiam sie czy ma to sens go brac skoro potem i tak musze go sila odciagac. No nic mysle ze to mu przejdzie takiwiek a jak nie to bedzie przekichane.

Zaraz po weekendzie pojechalismy w góry a konkretnie do Ustronia do parku niespodzianek. Były tam sarenki, dziki, kozy, ptaszki, jelenie wiec maly mial raj na ziemi, a tym bardziej ze sam je karmił z rączki. Mały byl zachwycony, ze same zwierzatka do nas podchodzily, chwilami sie bal zeby czasem go nie zaatakowaly, ale wkoncu byl grzeczny. Był tam rowniez ogromny plac zabaw co Kacper wrecz kocha. Wybawił sie w kulkach, na tranpolinie skakał, pozjezdzal na zjezdzalni, no poprostu atrakcji cale mnostwo polecam kazdemu a tym bardziej dziecia. Potem pojechalismy jeszcze do Wisły bo to niedaleko , mały zasnal przy spacerze bo to byla juz jego pora a my zjedlismy cos i pochodzilismy po sklepach za ten czas. Potem gdy juz sie wyspal poszlismy na rzeke, maż wzial Kacpra na rece i tak chodzili po rzece. Dzien udany, do domku przyjechalismy zmeczeni ale zadowoleni, ojj na drugio dzien to wszyscy spalismy do 9.00 he he co nam sie bardzo rzadko zdaża.

A we wtorek no coz jedynie wypad na miasto po jakies zakupy. Kule feralny byl ten dzien , maly tak sie przewroci;l ze calyy nos ma obdarty, plakal niemilosiernie glosno, no ale musialo go bolec bo potem krew z noska mu leciala, naszczescie nie ma zlamany. Dzien jakos zlecial pogoda jeszcze byla. W srode pojechalismy na caly dzien do kuzynki meża, zrobiliśmy pizze i bułeczki serowe, pychotka, troche pogadalismy , posmialismy sie i tak kolejny dzien zleciał. Mały naszczescie zasnal tam na spacerze i 2 godzinki spał.

Oj a wczoraj tzn czwartek to poprostu jakis horror, Kacper caly dzien przeryczał, na wszystko wymuszal placzem, nic nie chcial jesc, maż wkoncu wzial go do Mc Donalda i do Auchanu bo poprostu nie szlo z nim wyrobic a tym bardziej ze pogodny nie bylo. Dzis juz z nim troche lepiej , z rana troche plakal ale ja sobie nie pozwalam na takie zachowanie, gorzej z moim T. bo on to najlepiej by wszystko dał i pozwolil byle ino nie plakał.

I tu sie bardzo roznie z mezem i czesto wlasnie z tego powodu dochodzi miedzy nami do kłótni. Nic ino kłócimy sie o Kacpra kazdy z nas ma inna wizje wychowania.Dlatego niestety nasze relacje popsuly sie w chwili kiedy pojawil sie syn, bo tak to nigdy sie nie klocilismy, teraz to jest to prawie codziennie. Mały jednym slowem przechodzi ostry bunt dwulatka i wie jak wymuszac, mi sie to strasznie nie podoba i juz nawet mezowi powiedzialam ze ja z Kacprem do zadnego sklepu nie jade bo ja nie bede sie wstydzic i czuc na siebie tłum gapiów wtedy kiedy maly zacznie swoja histerie. Maż puki co jezdzi z malym sam bo twierdzi ze przy nim sie inaczej zachowuje, no moze i tak jak na wszystko pozwala. Kacper nie raz prosi tate o cos bo wie ze ja sie na to nie zgodze, czasem mam w domu istny cyrk na kułkach. Strasznie mnieb to denewuje jak maly tak sie zachowuje , nawet jak jestesmy u dziadkow to tak robi a oni na wszystko ustepuja ehhh musze syna utemprerowac ale to dopiero jak maz pojdzie znowu do pracy ale to dopiero za tydzien.

Dzis tj piatek zaczynaja sie dni naszego miasta, pogoda nie zaciekawa, maż oswiadczyl ze nie idzie . A ja bardzo chce isc na PIN , wrecz kocham ich piosenki. Ale nie dalam za wygrana umowilam sie z siostra i z dwoma kolezankami ze same sobie pojdziemy, prawie od kazdej z facetoow nie chce isc badz ma cos innego do roboty, wiec sie dobrze sklada zrobimy sobie babski wieczor. Zespol ten gra dopiero o 21.30 a my chcemy juz isc na 19 aby troszke poplotkowac i napic sie piwka. Mąż zostanie w takim razie z malym w domu bo mial spac u tesciow tak sie wczesniej ugadywalismy. Pogoda nie najlepsza , byle nie padalo na koncercie a reszta juz sie pogodzilam.

Miłego weekendu życze wszystkim buziaczki pa :))

2 komentarze:

  1. Ciesze sie, ze tak milo i rodzinnie Wam czas mija! :) Ciesze sie, ze tak milo i rodzinnie Wam czas mija! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ile kosztuje wstęp do parku niespodzianek w Ustroniu?

    OdpowiedzUsuń