wtorek, 11 października 2011

Mąż w domu .... remont zakonczony BAJKA

Witam, tak jak wam pisalam maz ma L4 mial tylko siedziedz tydzien w domu , potem dwa az wkoncu juz trzeci tydzien jest z nami. Ciesze sie bardzo bo wkoncuu mamy dla siebie mnostwo czasu, a maly poprostu taty nie odstepuje na krok, wszystko tatus ma przy nim zrobic, tak jak wszesniej mama byla na pierwszym miejscu tak teraz mama bee, a za tata wszedzie chodzi, i nost stop pyta sie a "tata gdzie jest "Kacper wyczul ze tata jest w domu jak wstaje i pierwsze co wola rano to tata, jest fajnie bo mlody troszke sie poprawil ze swoim zachowaniem.. Zdarzaja mu sie czasem jeszcze akcja histeria ale juz rzadziej.

A co do remontu to bardzo jestem zadowolona z efektu, wszystkie pokoje udalo nam sie pomalowac, nie powiem pracy bylo co nie miara i od rana do wieczora sie robilo. Niestety mlody byl ino jeden dzien u babaci co moglismy na spokojnie robic, reszte dnia maz sam musial robic ja ino pomagalam jak Kacper spal, ale i tak na zlosc spal ino po 2 godz co przynajmniej spi po 3 lub wiecej, no nic jakby wiedzial ze mamy robote. Druga sprawa bylo to ze Kacpper wczesnbie wstawal bo juz o 5 rano my jedwo ogarnelismy dom wiieczorem a tu juz o 5 trzeba bylo wstawac, no poprostu masakra ale jaka potywacje mielismy, wazne zeby domek odnowic. No wiec kolory mamy takie, pokoj dzieny JAGODA plus LIMONKA, sypialnia BRZOSKWINIA plus LIMONKA, jadalnia LIMONKA plus DYNIA, przyszly pokoj Kacpra LILIA plus BRZOSKWINIA, natomias nasza ogromna sien plus troszke dolu pomalowalismy na MORELOWY. To chyba wszystko niby nie duzo a pracy ze szok, laczylismy kolory bo taki efekt bardziej mi sie podoba poprostu dwie sciany takie a dwie sciany tekie efekt jest superowy wszystkim sie podoba calkiem inne kolory niz mielismy, my tez odrazu lepiej sie czujemy w takich barwach, jednak kolory maja wplyw na nasze samoopoczucie. he he.

Z innej beczki to to ze wkoncu mieszkamy sami, szwagier z rodzina wyprowalili sie w sobote tj 8 pazdziernika do swojego nowego domu. Jak dla mnie moze byc odrazu czlowiek sie swobodnie czuje, nie ma czaskania dzrzwiami albo wachania zapachow jak im sie cos przypali boo to zdazalo sie czesto.
Nie ma jak samu mieszkac nie boje sie byc sama z malym jak maz bedzie chodzil do pracy na nocki. Moze dlatego ze kacper jest juz wiekszy, ino bede musiala sie nauczyc do pieca dokladac wieczorem w zime  ale to nie ma zle. U nas jest cieplutko i tak maz sklada dopiero kolo 16.00 dopiero od czwartu palimy jak nam sie pooda popsula. A u nich tzn u szwagrea bo wkocu mieszkamy kolo siebie zarza w pierwszy dzien jak tam mieszkali w piecu zaczelo cos nawalac prawdopodobnie maja cosa tak zle zrobionego i juz maja pare rzeczy pozalw\ewne , maja tam zimno ani cieplej wody bo tez cos i tam nawala, tyle ze maja kominek ale to i tak w jednym pokoju jest cieplo, zobaczymy jak to bedzie bo w sobote idziemy na urodziny moze sie wyrobia z naprawami. A dwa ja uwazam ze sami sa winni troszke zalamani sa , no ale wiadomo ze sie najpiew wszystko sprawdza czy dziala jak sie zrobilo piec i cenrtalne a oni ani razu nie palili a maz im mowil zeby sobie posprawdzali zeby nie bylo niepodzianek , nie wiem czy nie beda musieli kuc sciany albo kalelki w lazience. Najgorsze jest toze do konca nie widomo co tam jest nie tak, jak bylismy tam w niedzelke na kawie to cos zaczelo puchac i ku[opa pary sie pojawilo smrud na cala chalpe vbyl. ja nie wiem ale dla mnie to porazka ze tak szybko sie wyniesli nie sprawdzaja niczego. Teraz tam mieszkaja , zimno maja jak cholera no ale jak chcieli to maja, oni nigdy nikogo nie sluchaja a teraz placza bo nie wiedza co robic.

Poza tym odkad maz ma wolne to co sobote mamy urodziny juz bylismy na trzech jeszcze teraz w sobote nas czeka he he a potem dopiero moje tj 7 listopada ciesze sie ze zdazyliusmy z tym malowaniem bedzie jak zanalazl na urodziny, wiecie co mielismy szczescie bio pogoda nam dopisala bylo fajnie ciepluytko, wszystko nam fajnie schlo a ja mogla i okna odrazu pomysc he he. jeszcze nam dol zostal ale to mysle dopiero na woiosne a dwa szwagier i szwagierka nie wszystko zdarzyli jeszcze przeniesc do swojego domu, balagan zostawili i nie ma kiedy to porzadkowac bo w tym nowym domu tez maja burdel na kolkach. szkoda slow , na wis\osne malemu zrobimy tam pokoik wieszky bedzie mial ze swoimiu zabawkami. narazie ma z u na s w sypilni wygspodarowalismy mu kat he he zadowolony bo to jego pokik. I caly czas mowi tata pomalowal pokoik he he

Poza tym jakos leci nic sie nie dzieje , maz caly czas chodzi po lekarzach, maly byl troszke chory maial katar i kaszelek ale naszczescie odbylo sie bez lekarza. jakos dajemy rade ciesze sie ze kacper jest juz taki duzy, jak narazie nie planujemy drugiego dziecka, maly nam daje tyle radosci i czasu mu poswiecamy ze brak czasu na cokolwiek innego. a po drugie maly do przedszkola na drugi rok a ja chce isc do pracy aby nasz budzet domowy podreperowac i wkoncu pozwolic sobie na przyjemnosci he he. to na tyle koncze mam nadzieje ze ktos mnie czyta i wytrwal do konca. pa.

2 komentarze:

  1. Kochana zaglądam do Ciebie i czytam zawsze ale nie zawsze mam czas na zostawienie komentarza. . .
    Wybacz :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam, bo bardzo fajnie się czyta to co piszesz :) Zaniedługo już i ja ocenię nowe kolory, ale z tego co przeczytałam to chyba bardzo mi się spodobają ;) Żywsze kolory zawsze powodują lepsze samopoczucie i też jestem ich fanką. co do Kacperka to już nie mogę się doczekać go zobaczyć. Mam nadzieję, że znajdą z Krzysiem wspólny język i będą się ładnie bawić. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń