Witam, wiecie te szukanie pracy mnie dobija, ja nie wiem czemu czlowiek am takiego pecha. Na dzien dzisiejszy ani ja ani maz jestesmy bez pracy. Ja w tym tygodiu bylam na kilku rozmowach, i kilku testach jakie pracodawca sobie zyczy przy rekrutacji, paranoj jakas. Na jedno miejsc X kandydatow. Wiec po co sie starac skoro i tak czlowiek nie ma szans przy ludzial ktorzy maja CV cale mase doswiadczen, kursow itp wpisow.
Pomalu przeraza mnie to wszystko, ze jeszcze miesiac z bezrobotnego ma przyjsc nie cale 600zl i koniec czlowiek zostaje sam. Maz juz tylu naprawde miejsca byl wrecz prosi o jaka kolwiek prace i nic zerp odezwu. jak tak dalej pojdzie to nie bede miec na rachunk ani na jedzenie a nie wspomne o przedszkolu. I tak musialam juz zrezygnowac z angielskiego o mlodego. Kurde jestem zla , tak dalej byc nie moze.
Mam tyle mysli, tyle chce napisac ale jakos brak weny.
1. Mlody od czwartu siedzi w domu, bo troche go rozlozylo. Przynajmniej troche mniej za przedszkole zaplace. Ale jutro juz go puszcze
2. Od dzis podaje Kacprowi tran cytrynowy na odpornosc narazie wzial bez problemu zobaczymy jutro.
3.Zaliczylismy impreze urodzinowa mojej chrzesnicy
4.Jutro mam wizyte u laryngologa.
5. we wtorek mam wizyte w urzedzie pracy.
6. Jest mi czasami tak zle ze lzy same leca.
7. wkurza mnie wszystko.
8. Kacper od soboty ma nowe buty na zime (tescie zasponsorowali)
9. Pogoda piekna wiec korzystamy ze spacerow.
10. Mialam wielka awanture z mezem, kryzys malzenski
11. Juz niedlugo moje urodziny ktore mnie nie ciesza, imprezy nie robie bo nie ma za co
12. ten rok jest bez nadziejny.
13. Jak kacper w przedszkolu mam chwile dla siebie, wtedy sprzatam, robie porzadki, albo na miasto odreagowac, swiata poogladac.
Ogolnie co u kacpra, poza tym ze dziennie prawie ma katar, wychodzi bez przychodzi z przedszkola znowu ma, ja nie wiem walcze z nim i walcze. W przedszkolu jest bardzo spoojnu wrecz stoicki spokoj a w domu wulkan energi, czasem nie slucha mnie wogole, rzadzi nami jak chce, czasem mam dosc i mowie mu ze bedzie dluzej w przedszkolu skoro tam jest grzeczny a w domu nie. Ze wstawaniem nie ma problemu. Puki co ja go odpowadzam i odbieram jakos inni sie nie spiesza, jak to tesciowa wczesniej deklarowala, ale mam to gdzies niby jak ja znajde prace i maz to pomoze w odbieraniu i zajmowaniu sie Kacprem. Zadko teraz jestemy u tesciow nie mamy ochoty sluchac wykladow szukac roboty (tak jakbysmy tego nie robili ) .
A tak to kicha blada, zadnka kolezanka sie nie odezwie, nikt nie zapyta z rodziny co u was , jak pomoc. Mysle ze gorzej byc nie moze.........
Jejku...niech to się już u Was skończy....tak za Was kciuki trzymam byście tą pracę znaleźli....no chociaż żeby Twój mąż coś załapał...tak mi przykro, że tak Wam się nieciekawie układa...wiedz, że nie można tracić nadziei nawet w tak beznadziejnych chwilach. Trzymaj się kochana!!!!
OdpowiedzUsuń