witam, kurcze ale ten czas leci jeszcze jutro i mamy pazdziernik. Ten miesiac tak przeleial ze szok normalnie.
Pisalam kiesdy ze jak maz nie znajdzie pracy do konca wrzesnia to wyjazd zagranica, kurcze nie jest to takie proste chodzi mi glownie o rozlake z nami, sama praca sie znajdzie i to szybko zagranica bo kolega by ciagnal no ale jak to maz ma nadzieje ze jeszcze wszystko sie zmieni. W czwartek ma wizyte w urzedzie pracy, ostatni miesiac z zasilku a potem nie wiem chyba nie bedzie wyboru niestety .....
W skrocie co u nas.
1. W srode bylam na dniach otwartych u kacpra w przedszkolu, maly uczestnicy w zajeciach i slucha co pani mowi, ale nie jest jeszcze aktywny i pierwszy jak pani np. daje jakies rzeczy badz pieczatki. Kacper ogolnie spokojny, opanowany. z dystansem , no ale za to w domu wulkan energi bo tak naprawde w przedszkolu jest ostoja spokoju. Ehhh a moglo by byc odwrotnie, moze z czasem sie to zmieni i bedzie bardziej aktywny. Ale puki co jakis tam przyjaciol juz ma jaka dziewczynke i chlopczyka z ktoymi lubi sie bawic :)
2. W czwartek przyjechali tescie z wczasow z chorwacji, oczywiscie byly odwiedziny i prezenty dla nas i dzieciaczkow.
3. W czwartek jak odbieralam kacpra z przedszkola , niewyraznie mi wygladal, nos zakatarzony , noi w nocy praktycznie pol nocy kaszlał, wiec go nie puscilam w piatek do przedszkola chyba by mi tam usnal z przemeczenia.
4. W sobote bylismy na imprezenie urodzinowej chrzesniaka meza 10 lat konczyl. fajnie bylo, posmialismy sie , wymienilismy sie pogladami co tam u naszych dzieci w przedszkolu itp. A dzieci nasze kochane dwie dziewczynki i moj kacper swietnie sie bawili, wyobrazcie sobie ze pierwszy raz w zyciu bedac na imprezie rodzinnej moj kacper od pocztaku do konca bawil sie z dzieciami co mnie szoklo bo on zawsze najpierw dobre pol godziny sie oswajal a najlepiej ze mna lub z mezem w pokoju do dzieci co mnie dererwowalo ze hej. Jednak przedszole robi swoje, jestem dumna z synka ze tak ladnie sie bawil i nawet nas nie zauwazal hehe. Czulam ze te przedszkole zmieni go z kontaktami z rowieznikami. Bo przeciez kacper uwierzony nieraz byl na nas, wstydzil sie. A teraz nie te dziecko. Odwazny sie zrobil.
5. Maz w sobote rano pojechal na grzyby z bratem i reszta rodzinki, mi sie nie chcialo. Mam sprzatanie, bo zawsze w sobote caly dom ogarniam, i mowie kurcze kacper zas bedzie mi przeszkadzal i nic nie zrobie. Ale naszczescie znowu moje dziecko mnie zaskoczylo i poprostu wyciaglo sobie kolorowanke i dobre 3 godzinki kolorowal a ja moglam spokojnie sprzatac, kocham takie chwile jak synek sam sie czyms zajmnie. Po raz setny sobie powtarzam ahhh te przedszkole robi swoje, dzieci jednak ucza sie zabawy wlasnej. I wyszlo na to ze przez caly weekend synek pokolorowal dwie cale kolorowanki. Super mu to wychodzi. Ciesze sie ze potrafi skupic uwage na czyms tak dlugo :)
6. Poza tym mnie troche dzis rozlozylo , ale sie trzymam , mala bakteria (czyt. kacper) poprostu uwielbia jak ma katar i kaszel calowac mnie i meza i tym sposobem wszyscy sie od siebie zarazamy. Jeszcze jutro przetrzymam kacpra w domu bo jeszcze troszke kaszle ale jest lepiej. Mysle ze we wtorek juz wroci do przedszkola.
7. Zastanawiam sie nad podawaniem kacprowi tranu . Podaje ktos z was dziecku, pomaga? Czytalam opinie na necie ze tak, ale wiadomo jak to bywa nie zawsze sa prawidziwe. Chce aby kacper nie lapal tych cholernych wirusow z przedszkola bo tak szczerze to dziennie prawie katar mi przynosi, a tak sie cieszylam ze dwa lata mial dziecko zdrowe hehe. No nic trzeba to przetrwac moze teraz sie zachoruje a potem bedzie lepiej.
8. Na sam koniec zostawila wiesci z innej bezcki, maz jutro idzie na fuche, niby na 3 dni w tygodniu ma pomagac ale za ile i ile godzin to nie wiemy wszystko wyjdzie w praniu puki nie znajdzie roboty. Przynajmniej na rachunki zarobi jakis grosz. A moze sie sprawdzi i na stale tam zostanie. Mam nadzieje ze wkoncu los zacznie sie do nas usmiechać. Tak bardzo by, chciala, staram sie myslec pozytywnie, nie zalmywac sie. Ktos mi kedys powiedzial ludzie cieszacy sie zycie spotyka same dobre rzeczy a pesymisci wiecznie maja pod gorke moze fatycznie cos w tym jest ???
Trochę tak jest....bo jak wierzysz w swoje słowa przekonania to podświadomie wszystko układa się wg twoich myśli! Ale ja mam ciągle tą nadzieję, że będzie u Was ok...także może wy nadzieje macie marne, ale inni w Was wierzą więc...to tylko dobrze dla Was wróży :)
OdpowiedzUsuńOby z pracą sie udało :)