środa, 26 września 2012

Wszystko sie wali

Nadal jest zle, nie mam sily na nic, ja nie wiem jak dalej mam zyc. Dzis byla kolejna wielka awantura, zagrozilam ze sie wyprowadze sama, ze uciekne , ze mnie nie znajdzie. Wiecie zawsze myslalam ze moje malzenstwo jest idealne, jestesmy ze soba  malzenstwem 5 lat a razem nie cale 8. Jednak wszystko sie zmenilo odkad kacper sie urodził. Dziecko nas zmienilo, ja nie radze sobie czasem z nim, maz krytykuje mnie prawie na kazdym kroku, jakies glupie komentarze mowi, a do tego nie mam nikogo z kim mogla bym pogadac , rodzice sie mna nie interesuja odkad pamietam, maja mnie w dupie, maz mi caly czas to wypomina ze nie pomagaja nam w opiece na wnukiem, nie intereduja sie co pomoc itd. A co ja moge przeciez ich nie zmienie.

Jest mi cieszko, do tego jeszcze kacper nam sie rozchorowal, dzis dostal kataru ale w nocy dwa razy mi plakal ze go noga boli. i to niestety sie powtarza, bo bez dzien czesto tak mowi, za bardzo nie chce chodzic na nogach trzeba go nosic albo wozek brac bo inaczej mowi ze nie ma paliwa. Do tego od czasu do czasu kacper goraczkuje praktyczbnie bez powodu, od jakis 3 tygodni ma jakies chrostki na nodze na poczatku myslalam ze cos go ugryzlo ale to wogole nie znika.Czesto mowi ze go brzuszek boli, w sumie to ja mowie ze z glodu, bo za bardzo to on nie je ale tak mysle jakby go z glodu bolalo to on mowi ze jest głodny. Musze z nim isc do lekarza i zrobic mu badania krwi. jak kacper mial poltora roku tez mial bardzo zle wyniki krwi, i jezdzilismy z nim od lekarzy do lekarzy, nawet dostalismy skierowanie do hematologa, podejrzenie białaczki, ale wtedy jakos potem badania mial lepsze inie mial powiekszonych wezlow chlonnych ani narzadow w brzuszku. A teraz sie boje ze to wrocilo. ogolnie kacper jest zywym dzieckiem i ruchliwym i uwielbial biegac ale od jakiegos czasu to sie zmenilo, jest slaby i ciagle mowi ze nie ma sily, teraz to tylko przebiegnie raz i juz mowi ze nie ma sily i ze go nogi bola. Martwi mi stan jego zdrowia.

Wszystko sie wali, nikomu nie mowie jak mi zle, zyje jak robot, nic mnie nie cieszy.

8 komentarzy:

  1. Dziewczyno idź z nim do lekarza to typowy objaw szkarlatyny, która uderzyła mu już na stawy, moja córka miała identyczne objawy, nie ma na co czekać. Czeka Was leczenie szpitalne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mnie teraz nastraszyłaś, napewno jutro pójde. dzieki

      Usuń
    2. Moja córka jak miała 7 lat obudziła się w nocy i zwymiotowała, miała gorączkę, katar i ogólne objawy przeziębienia, a dwa dni wcześniej kilka krostek na nogach. Ja poszłam na drugi dzień do lekarza, który stwierdził zapalenia gardła. Dzień później obudziła się w nocy z płaczem, że ją noga boli, zarejestrowałam ją już prywatnie do pediatry, który kazał się nam natychmiast zgłosić do szpitala, nawet pieniędzy nie wziął za prywatną wizytę, tylko stwierdził poreakcyjne zapalenie stawów,które nieleczone przechodzi w reumatoidalne zapalenie, a to już ciężkie do leczenia, trochę za długo przytrzymałaś małego w domu. Moje dziecko po tygodniu już biegało jak gdyby nigdy nic. Daj znać po wizycie.

      Usuń
    3. Przestań dziewczynę szkarlatyną straszyć. Pisze wyraźnie, że krostki utrzymują się już trzy tygodnie na nodze.

      Usuń
  2. Mężczyzna i kobieta to dwie zupełnie odmienne istoty. Oni nie przejmują się obowiązkami, są mniej emocjonalni. Wszystko przyjmują z dystansem, nie lubią się w nic angażować. To takie żywe kamienie. Nie wiem co Ci poradzić w spr męża, nie znam dokładnie Twojej sytuacji. Jesli chodzi o Kacperka to musisz iść z nim do lekarza. pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana leć szybciutko do lekarza bo to na pewno nie jest normalne ze tak narzeka bidulek na te nóżki...
    Co do męża..to trudna sytuacja...nie wiem co doradzić...mam nadzieję ze wszystko jeszcze się ułoży...
    przytulam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Faceci niestety, ale jak się ich o coś prosi, to zazwyczaj mają to głęboko i szeroko..
    Oby wszystko wróciło do normy :*
    a z małym idz, jak najprędzej do lekarza, bo nie wiadomo,co to może być! A lepiej dmuchać na zimno..

    http://sarenkowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana...cóż mogę powiedzieć też już z moim M. trochę przeszłam jakby co służę pomocą monika24.es@gmail.com
    Pozdrawiam, trzymaj się cieplutko

    OdpowiedzUsuń