Hello, ehh u nas jakos leci, nic nowego, ja nadal szukam pracy i niestety nic nie moge znalesc, zalamana jestem totalnie, bo kasa idzie jak woda, a przed nami mikołaj, świeta prezenty trzeba kupić. Już nie wspomne o andrzejkach , badz sylwestrze co tradycyjnie bedziemy w domu i sie nudzic. No szkoda, zycie nasze sie jakos posypało, powiem wam szczerze to od dłuzszego czasu nie jestem szczesliwa, zmienilam sie nie jestem ta sama osoba co kiedys.
Nie uśmiecham sie, nie dbam o siebie jako kobieta, wlosy upiete, nie maluje sie , chodze w luznych swetrach, zaniedbalam sie totalnie. Wszystko sie zmienilo odkad kacper jest z nami, czas jaki z nim spedzamy to jest 7 dni w tygodniu 24 godziny na dobe i tak jest od urodzenia, nie mam go gdzie zostawic na caly dzien, zeby za nami nie plakal, zebysmy mogli sobie pobyc sami, wyjechac gdzies na romantyczny weekend. Oddalilismy sie z mezem od siebie, pierwsze dwa lata z kacprem to byl horor nie spal w nocy wogole, my nie wyspani, maz na nocki, ja sama w nocy, w dzien maz odsypial a ja z kacprem, czasmi wysiadalam psychicznie i fizycznie. Naszczescie od ponad roku nie jestem zmeczona ze juz nie spie ale znużona naszym zyciem, dzien za dniem taki sam, tylko odliczam do swiat, do urodzin bo wtedy cos sie dzieje. ehhh
Wiecie o czym marze ? Chce isc do pracy, do ludzi, poznac nowych znajomych, zaczac sie cieszc zyciem , i wstawac rano z radoscią a nie jak teraz wstac i ciagle to samo, placz dziecka o nic, wieczne pretensje do siebie miec z mezem, to jakis koszmar. Mam wrazenie ze zycie leci a u nas nic sie nie dzieje. zadnych planow, marzen, 4 lata nigdzie na wakacje nie jezdzilismy, co rok obiecuje sobie ze napewno gdzies pojedziemy ale zawsze cos sie wydarzy. Znajomych jakich mamy tez pourywalismy kontakt, nawet nie wiem jak to sie stalo, siedzimy tylko w domu z nikim sie nie spotykamy, czasem kolezanka wpadnie na kawa albo my do niej. gdyby nie odprawiane urodziny w rodzinie meza to bysmy nigdzie nie chodzili. Niestety moje zycie jest nudne, nie bawi mnie juz siedzenie w domu z dzieckiem, ciagle zabawy w domu czy na dworze, ja potrzepuje swierzego powietrza, zeby cos sie dzialo, spotykac sie znajomyumi, odnowic kontakty. Czasem mysle ze to wszystko przez meza, on zawsze byl domatorem, ja chcialam wychodzic na imprezy, dyskoteki,szalec itd on zas wolal jezdzic do marketow, ogladac tv. Zmienilismy sie, cieszko jest nam sie teraz dogadac, my sie nigdy nie klocilismy, godzilam sie na wszystko, ale odkad kacper jest to niestety wszystko zaczelo sie sypac. zaczelam mowic co mysle, jakie mam zdanie, nie pozwolilam zeby tesciowa wtracala mi sie wychowanie synka, ciagle slyszalam krytyke z jej strony to zle, to nie tak i tak wkolko. Maż czesto jezdzi z malym do nich a ja poprostu nie mam ochoty juz, bo sie tam nudzi, w tym czasie wiele rzeczy porobila bym w domu.
Nie naprawde trzeba cos zrobic ze swoim zyciem, bo tak dlugo byc nie moze, mnie nawet swieta nie ciesza ani moje urodziny. no poprostu nic wpadlam jakos depresje czy co? Nie wiem po cichu licze ze los kiedys moj sie odmieni na lepszy. Chce byc kochana i szczesliwa. :(((((
;( To smutne...też tak miałam kiedyś, że czułam się taka sama i opuszczona, kiedy to w sumie mogłam liczyć tylko na siebie chociaż mąż z nami mieszkał. Praca trochę mi pomogła to fakt, ale kłótni nie ubyło bo to co miał powiedzmy mąż zrobić kiedy mnie nie było i tak po powrocie musiałam robić ja więc obowiązków tylko przybyło ;(
OdpowiedzUsuńAle to ważne by być atrakcyjną dla siebie...a dla innych stajesz się taka jaką sama siebie postrzegasz, więc proszę w weekend pomalować paznokcie na czerwono, zrobić ciemny makijaż, wskoczyć w ulubione fajne ciuszki i zrobić sobie święto pomimo tego że go nie ma ;) Ja odkąd tu przyjechaliśmy też się trochę staczam ;/ Podobnie jak Ty znajomych nie mamy, na imprezy nie chodzimy, nikt nas nie odwiedza ani my nikogo...ciężko przełamać tą codzienność ;/ Jak tak czytałam ten wpis to stwierdziłam, że mamy ze sobą bardzo duuużo wspólnego ;* Buziaki
U nas jest podobnie odkąd jestem w ciąży. Rzadko wychodzimy. Mój Tomek zmęczony, kasę odkładamy na Maleństwo. Poza tym do jakiegoś klubu, na imprezę to sobie teraz nie wyobrażam, choć Tomek nie przepada za takimi miejscami. Staram się co jakiś czas doprowadzać się do jako takiego wyglądu (choć u fryzjera to byłam chyba z rok temu...), bo od razu czuję się nieatrakcyjna i to tylko coraz bardziej nakręca spiralę zdołowania. Tak jak Monia pisze - umaluj paznokcie, ubierz się inaczej niż zwykle... Ja bym do tego dodała, żebyś jak mąż wróci z pracy zostawiła z nim synka, a sama wyrwała się z koleżanką do choćby kina:) Przez 24h/dobę, 7dni w tygodniu nie oszukujmy się, ale można zwariować, nawet kiedy jest się zakochanym we własnym dziecku.
OdpowiedzUsuńMakijaż to nie wszystko. Ja nigdy w domu się nie maluję i często bez makijażu też z niego wychodzę. Najważniejsze żeby zawsze być świeżą.. gumkę do włosów zastąp ładną spinką.. paznokcie pomaluj delikatnie lub tylko przytnij i nadaj im kształt. W dresie też można czuć się świetnie pod warunkiem, że spodnie będą czyste i nie wypchane. Rozciągnięty sweter.. :) Jak dodasz do niego dopasowane dżinsy też może być fajnie. Musisz zacząć wszystko od małych kroczków. Zapisz się np.na jakiś kurs językowy. Jak nie potrzebujesz zapisz się do klubu fitness. Idź z synkiem do kina, na ściankę.. Z dzieckiem też można wychodzić do ludzi i świetnie się bawić. Idź do czytelni.. Zjedź obiad poza domem.. Pospaceruj sama po parku.. Zacznij na życie patrzeć z uśmiechem.. Przestań czepiać się męża o drobnostki.. i nawet jak nie masz ochoty bo jesteś na niego wściekła przytul się do niego przed snem.. pomyśl jakie to miłe.. od razu poczujesz się lżejsza.. i tak po prostu zaśnij :) Dostrzegaj w sobie jak najwięcej dobrego! Spraw sobie raz w tygodniu prezent.. np. książkę, kosmetyk czy ugotuj swoje ulubione danie. Dobrym rozwiązaniem może być wizyta u psychologa.. chociażby po to, żeby się wygadać. Uwierz.. już po pierwszej rozmowie będziesz miała ochotę góry przenosić.
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze. Każdy ma gorsze dni. Najważniejsze, żeby szybko coś z tym zrobić.