środa, 16 stycznia 2013

Mega szcześliwa :)))))

Niech mnie ktos uszczypnie, bo nie wierze. Udało sie hura mam wyznaczony termin. Wczoraj pojechalam do przychodni gdzie lekarz przymuje tylko prywatnie, oczywiscie zaznaczylam ze nie jade na wizyte tylko na ustalenie terminu operacji bo nic przez telefon nie moge sie dowiedziec. Bylam tam kolo 19 (moj tata mnie zawiozl, musialam go poprosic niestety ale nie mialam innegoo wyjscia). Tam czekalam nie cala godzine, lekarz mnie zbadal, powiedzial ze mnie pamieta ( tak chyba dopiero mu sie o mnie przypomnialo jak mnie zobaczył na zywo). Noi co odrazu wypisal skierowanie do szpitala na zabieg.

Mialam czekac na telefon na termin ze szpitala, a dzis juz o 12.00 dostaje telefon ze termin mam na uwaga 11 LUTY :)))))))). Hura hura tak sie ciesze, jestem mega szczesliwa, odrazu chce mi sie zyć, niespodziwalam sie ze tak szybko zadzwonia. Caly czas sie w duchu modlilam zeby mi sie udało, nie wiecie jak sie stresowalam, ale mowie raz kozie śmierć. Ciesze sie ze sie odważylam tam pojechać. Czułam ze dzisiaj mi zadzwonia. Nawet sie nie boje gdy bede miec w miejscowym znieczuleniu , ostatnio 5 minut przed sie dowiedzialam i tym razem tez tak moze być. Wiem co mnie czeka, powiem wam ze to nie boli jak operuja tylko glupia swiadomosc ze ci w oku grzebia i nie mozesz sie ruszac a slyszysz co mowia.

Dzis jeszcze buylam u lekarza rodzinnego po skierowanie do laryngologa bo mam caly czas katar, noi musze wkoncu z operowac nos bo mam przegrode nosowa skrzywiona, nawet widac to jak sie na mnie patrzy, wydaje mi sie ze to bez to mam problemy z katarem i chrapaniem przez co w nocy sie budze i spac nie moge czasem tak mi sie dziurki zatykaja pomimo ze nie mam kataru. Mowie o nie ten rok biore sie za siebie za dlugo czekalam, wkoncu przezyje i to, ja sie bolu nie boje. Tylko ze termin mam dopiero na 5 kwiecien ale to nic nie szkodzi przynajmniej dojde do siebie po operacji oka. A potem napewno bede musial kolejne 3 miesiace czekac na zabieg, ale to nic czas i tak szybko plynie. Specjalnie zapisalam sie do tego lekarza co u nas w szpitalu operuja zeby odrazu ustalic termin operacji, a nie isc do pierwszygo lepszego lekarza ktory tym sie nie zajmuje i czekac i szukac nie wiedomo gdzie.


Jestem szczesliwa, wkoncu czuje ze żyje, mam nadzieje ze ten rok przyniesie nie jedna niespodzianke, narzie fajnie sie zaczyna. Maz ma do 10 marca l4 wiec dojde juz do siebie zeby potem pojdzie do pracy, ale jeszcze bedzie sie staral o rente dla siebie. zobaczymy niby lekarz mu mowi ze ma duze sznanse z jego schorzeniem . zobaczymy.

Lece pa, teraz moge gory przenosić :))))))

1 komentarz:

  1. jejku ile tych operacji....ja jeszcze oprócz porodu nigdy w szpitalu nie leżałam i ta myśl nawet mnie przeraża heh. nawet kurcze ręki nie miałam nigdy złamanej-nie wiem co to za ból no a o jakiejś operacji nie wspomnę!
    Cieszę się że te wiadomości w taki dobry nastrój cię wprawiły-najważniejsze, że Ty jestes z tego zadowolona i że na razie wszystko układa się po Twojej myśli :)

    OdpowiedzUsuń