poniedziałek, 20 maja 2013

Weekend

witam, za nami kolejny weekend, naszczescie pogoda dopisala wiec i weekend nalezy do udanych, dawno nie byl taki intesywny.
W piatek wyruszylismy na miasto, zakupy, lody , zabawa kacpra w fontanie na rynku, poszelismy cale miasto, pogoda dopisala wiec luzik, potem do tesciow na obiad, kawka i do domku, Potem mlody do wieczora na dworze sie bawił, troche nawet padalo ale nic nie szkodzi dalam parasolke i szalał do woli z kuzynką. Dzien jakos zleciał.
W sobote ja sprzatam a kacper na dworze zaraz po śniadaniu idzie, maż robi obchod wśród zwierzat kur, króliki, Kacper chetnie pomaga, zbiera mlecze, karmi kury czym sie da, hehe, mlody ma raj na ziemi u nas na placu, wiem ze nigdzie mi nie ucieknie bo furtka jest caly czas zamknieta, a poza tym mamy sasiadow brat meza i dzieci lataja raz u nas raz u nich. A że pogoda byla to na obiad grila sobie zrobilismy, udka z kurczaka, potem przyjechali tescie, brat meza z zona i synem, noi bylo wesolo, piwko i gril, dzieci szalaly na maksa. Kacper padl jak muszka na siedzaca ogladajac bajke co mu sie to nigdy nie zdazyło.
W niedziele tradycyjnie po sniadaniu podworko, kacper bawil sie ladnie w swoim domu na dworze ma taki zrobiony z drzewa w tamtym roku. miedzy czasie obiad gotowalam, po podworku drzemka, obiad i znowu na dwor do wieczora, goscie znowu dospisali zjawili sie tescie, oraz szwagierka z synem, znowu zbawy w piłkę, gonienie sie, Kacper sie troche wkurza bo nie moze godonic kuzynke ani kuzyna, tłumacze mu ze do swoich urodzin musi uwarzac wtedy napewno bedzie juz szybszy.

A no wslasnie do urodzin zostal miesiac, juz niedlugo kacper bedzie mial 4 latka, kiedy to zlecialo, ciesze sie ze jest juz takim duzym chlopcem i madrym, od wrzesnia do przedszkola wiec troszke zatesknimy za soba, i wkoncu bede miec troszke czasu dla siebie, a mam wiele planow :)) 18,19,20 czerwiec sa dni adapcyjne w przedszkolu weic napewno sie wybierzemy bo chce aby kacper przyzwyczail sie do tego miejsca,

W sobote poklocilam sie z mezem mamy ciche dni, chyba ta cala sytuacja finansowa nas dobija i z byle powoduy dochodzi do awantur, juz nawet kacper plecze o to ze maz krzyczy i on nie chce tego sluchać.Zal mi dziecka ale czasem emocje biora gore.

ja jutro jade do bezrobotnych na pierwsze spotkanie, na cuda nie licze, poza tym maz nadal nie znalazł pracy. juz mi rece opadaja ze w naszym kraju jest tak cieszko cos znalesc i zyc, ledwo na rachunki i chlep starczy :((

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz