Witam , powiem tak mlody cieszył sie pierwszy dzien w przedszkolu. Z usmiechem zapakowalismy wszystkie rzeczy i ruszylismy, ja dla lepszego samopoczucia synka zabralam rowerek, zeby nie musial isc. W szatni ok, ladnie sie przebrał, do sali poszlam z nim. i tu zaczal sie problem bo nie chcial wejsc. ok weszlam, poogladalismy zabawki, troche placzu "Ja nie chce". No ale musialam wyjsc juz zeby nie przedluzac, poprosilam pania zeby go wziola ( jakby nie mogla sie kapnac) A synek w placz, szybko poszlam nie ogladajac sie za siebie, bo czulam ze chce za mna biegnac. Jeszcze na dworze slyszalam jak kacper placze bo okna po otwierane. Zal mi na sercu sie zrobilo, caly dzien myslalam czy dalej placze jak sobie radzi ehhhh. Przed 13 pojechalam juz z mezem po dziecko, przychodze prawie dzieci sluchaly bajek na dywanie, a moj kacper stoi kolo pani, i juz zaczynaly lezki sie pojawiac, bo inni rodzice przychodzily po dzieci a moj czekal na mnie. Pani zdazyla tylko powiedziec ze dlugo nie plakal po moim pojsciu, Kacper mi pokazal jakie piekne dostal serduszko. Jaki byl zadowolony ze tata po niego przyjechał. Potem jeszcze w domu zakropione mial oczko, obiadek zjadł, bo w przedszkolu powiedzial ze nie jadl tylko sniadanie i owoc dobre i to. Troszke poopowiadal jak bylo, co robili itd.
A dzis no coz bylo gorzej, rano juz wstal o 6.30 wysikal sie i dalej do lozka i powiedzial ze dzis nie idzie do przedszkola i ze bedzie caly dzien spal bo jest zmeczony. Dolezelismy do 7 i potem wstal , wlaczylam bajki, wyszykowalismy sie. dzis mial wziasc zdjecie z wakacji i dwie rurki z papieru toaletowego ( ciekawe co beda robic). znowu wzielam rowerk i w droge, juz po drodze mowil ze nie chce. Ma obiecany Mc donald w piatek za to ze ladnie uczeszcza do przedszkola. W szatni byl opor znowu ja nie chce, ja chce z toba, jakos go przebrala i na gore do sali. Wzielam go na raczki a tam inna pani ( dyrektorka) , mlody zaczal plakac jednak nie byl to placz histeryczny, pani kazala mi go dac na kolanka, przytulila, a na drugim kolanku byl inny placzacy chlopczyk. Dalam buziaka kacprowi i wyszlam, jeszcze sie obrocilam naszczescie nie wyrywal sie pani. Mam nadzieje ze jak dzis po niego pojde to bedzie ok
A jutro juz wolne od przedszkole bo lekarza okuliste mamy. zobaczymy czy kacper ma nosic okularki. Mama nadzieje ze w czwartek bedzie juz dobrze, dobrze ze ja odprowadzam kacpra do przedszkola bo moj maz to by wrocil sie z nim na bank, on by tego nie przezy, strasznie tez to przezywa ze synek w przedszkolu, ze to jego przyjaciel, itd. Jakos to musi być.
Maz zalamal sie totalnie, juz nawet nie wie gdzie ma prace szukac, wypalil sie totalnie, kicha blada, plakac sie chce. brak słów. ehh u co tu zrobić
jejciu..aż ciekawa jestem jak mój kacper będzie sobie radził.
OdpowiedzUsuńBo tak ogólnie widać, że dla dzieci to nie zawsze jest miłe doświadczenie by ukochany dom, podwórko zamienić na przedszkole. Ale poradzą sobie nasi chłopcy...muszą :)