sobota, 9 listopada 2013

Kilka wydarzen za nami i przed nami

Witam, dawno nie pisalam, wiec czas tu cos skrobnac. Rzadko teraz jestem na kompie w ciagu dnia poniewaz maz odsypia nocke, a tam wlasnie znajduje sie komputer gdzie spi, nie mam przenosnego laptopa badz tableta. Jedynie jak mlody jest w przedszkoku mam czas aby ogladac tv i wypic spokojnie kawke.No ale po kolei co u nas :

1. Jak wiecie byly wszystkich swietych, pogoda naszczescie byla fajna, rano po sniadaniu, nie spieszac sie zbytnio objechalismy po cmentarzach, synek nawet dobrze sie zachowywal, pomagal przy zapalaniu zniczy. modlil sie i za kazdym razem pytal sie kto tu lezy. Reszta dnia spedzilismy u tesciow. Kolejne dni jakos zlecialy w domu, na spokojnie.

2. jeszcze przed wszystkimi swietymi mlody sie rozchorowal, dostal antybiotyk i szybko wracal do zdrowia do przedszkola poszedl dopiero 4 listopda, przez tydzien bylam z nim w domu, musialm zajac mu jakos czas. Raz nawet na pol dnia pojechalam do siostry w odwiedziny.

3. A jak kacper poszedl tego 4 listopada do przedszkola to az doczekac sie nie mogl :) i w przedszkolu niespodzianka bo przyjechaly pieski ze schroniska . Dzieci zadowolone bo mogly je poglaska, byly slodycze i prezenty :)

4. 7 listopada mialam urodziny, zadnej imprezy nie robilam jedynie na 8 listopada zaprosilam na kawa i ciasto tesciow i szwagra z rodzina bo i tak mieszkamy obok sieie. Od meza dostalam bukiet czerwonych roz, a od synka z samego rana sto lat i zyczenia cytuje : ZEBY RODZINKA ZAWSZE BYLA RAZEM :),  <lol> , poza tym pelno obrazkow przeygotowane w przedszkolu :)

5. 8 listopada synek mial swoj dzien w przedszkou, gdyz bylo pasowanie, jako ze jest w grupie biedronek stroj mial - czerwona koszulka, czarne spodnie plus czulenka zrobione w przedszkolu :) Bardzo fajnie wygladali, dzieciaczki swietnie sie spisaly, byly wystepy, piosenki, wierszyki a ja dumnie kamerowalam i robilam zdjecia. Minusem bylo to ze moj synek byl styłu za innymi dziecmi, tak byl poprostu ustawiony przez pania, bo jest wyzszy i pewnie dlatego. No ale wazne ze wszystko sie udalo. Jak burmistrz pasował czerwona kredka kacpra podeszlam najblizej jak sie da i uwiecznilam ta chwile. Nie da sie ukryc pamiatka niesamowita.Dzieci dostaly dymlomy i pilki dmuchane. A jakie emocje, kacper caly tydzien nie mogl sie doczekac, dziennie opowiadal jak mieli proby. Jestem dumna z synka ze jak na pierwszy raz spisal sie wzorowo, spiewał ladnie glosno i pokazywal pomimo ze byl stylu. To byl najlepszy prezent urodzinowy od kacpra jaki mialam :)

We wtorek tj 12 listopada synek jedzie autokarem z grupa z przedszkola do schorniska dla zwierzat . jest to pierwszy wyjazd synka wogole z przedszkola noi co najwazniejsze bez nas , ciekawa jestem jak to zniesie hehe

6. Jak czekalam na kacpra w piatek aby mogl zostac na obiedzie to mialam moziwosc porozmawiania z pania o kacprze, jak sie zachowuje i ogolnie jak sobie radzi. Pani bardzo pochwalila kacpra ze jest zdolnym chlopczykiem, szybko sie uczy nowych piosenek i wierszykow, bardzo ladnie, staranie maluje farbkami, kredkami.:) a do tego jest grzeczny, slucha pania, sprzata za soba zabawki, uwielbia ukladac puzzle. Jedynie ze jest niesmialy . Po czesci przekonalam sie jak kacper sie zachowuje bo jakis godzinke tam spedzilam w sali moglam zobaczyc jak sie bawii uczestniczy zajeciach i jak pomaga w sprzataniu.

Jestem bardzo dumna z synka ze tak ladnie sie zachowuje ze same pochwaly ma od pani. Na poczatku grudnia jest zebranie dla rodzicow, pani przedstawi kazdemu z rodzicow wstepna diagnoze dziecka, powie co dziecko umie a nad czym trzeba pracowac. Ogolnie pani powiedziala ze ma fajna grupe, zdolna przedewszystkim na wysokim poziomie, cieszy mnie to bo chce aby kacper jeszcze bardziej sie rozwijal , duzo juz potrafi co widac w przedszkolu , mysle ze moja praca i meza nie poszla na marne, wkoncu poswiecalam mu czas na zadanaich  i pracach manualnych.

A dzis rano na miasto jakies zakupy, potem maz zobaczyl ze w domu kultury jest przedstawienie kot w butach wiec poszedl z synkiem a ja maialam czas na buszowanie po sklepach hehe. I jakos nam leci ten czas.

Maz chodzi do pracy, ale przynajmniej psychicznie spokojny ze sa finanse na rachunki, ja nadal niec nie znalazlam i watpie ze cos znajde. ehhh no nic wazne ze maz pracuje i pomalu sie odbijemy a nie popadamy w dlugi.

Plany na kolejne dni brak bo i tak maz do pracy na noc idzie ehhh

1 komentarz: